
Dziś obserwowałam wrony budujące gniazda. Wiesz, mówiłam Ci przecież. Kilka najsilniejszych par obsiada największe zeszłoroczne gniazdo i wszystkie się na nie czają. Jeśli jedna para spróbuje się do takiego gniazda wprowadzić, inne solidarnie ją przepędzają. I tak się czają, czają, aż w końcu najsilniesza para zdoła sobie wywalczyć prawo zamieszkania... Pozostałe pary muszą sobie naprędce budować inne domki, bo czas goni. Pozostałe wrony, te bez pretensji do mieszkania w pałacu, spokojnie budują swoje gniazdka od zera i z wszystkim zdążą na czas.
Pazerność nie popłaca... nawet w świecie skrzydlatych.
Tylko tyle chciałam napisać teraz.
N.
{ tunika kobaltowa: H&M naszyjnik: vintage szpilki: deichmann kaszkiet: sh }




niewiele w zasadzie się u mnie zmienia. dzień za dniem, brak weny na zdjęcia i czekanie na upragniony weekend w 3mieście. / hiper
OdpowiedzUsuńTrafne spostrzeżenie. Nie warto być pazernym.
OdpowiedzUsuńzgadzam się pazerność nie popłaca. i bardzo ładne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam. sink-into-tomorrow.blog.onet.pl
hiroe.