poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Dziś obserwowałam wrony budujące gniazda. Wiesz, mówiłam Ci przecież. Kilka najsilniejszych par obsiada największe zeszłoroczne gniazdo i wszystkie się na nie czają. Jeśli jedna para spróbuje się do takiego gniazda wprowadzić, inne solidarnie ją przepędzają. I tak się czają, czają, aż w końcu najsilniesza para zdoła sobie wywalczyć prawo zamieszkania... Pozostałe pary muszą sobie naprędce budować inne domki, bo czas goni. Pozostałe wrony, te bez pretensji do mieszkania w pałacu, spokojnie budują swoje gniazdka od zera i z wszystkim zdążą na czas.

Pazerność nie popłaca... nawet w świecie skrzydlatych.

Tylko tyle chciałam napisać teraz.

N.



{ tunika kobaltowa: H&M naszyjnik: vintage szpilki: deichmann kaszkiet: sh }



3 komentarze:

  1. niewiele w zasadzie się u mnie zmienia. dzień za dniem, brak weny na zdjęcia i czekanie na upragniony weekend w 3mieście. / hiper

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafne spostrzeżenie. Nie warto być pazernym.

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się pazerność nie popłaca. i bardzo ładne zdjęcia.
    pozdrawiam. sink-into-tomorrow.blog.onet.pl
    hiroe.

    OdpowiedzUsuń